Prawda z 18 czerwca 1977 roku

Prawda o świecie nie jest łatwa do przyjęcia.

Prawda o świecie nie jest łatwa do przyjęcia,
bo nasza duma ludzka nie pozwala nam
przyznać się nawet przed samym sobą do tego,
że być może całe życie żyliśmy w błędzie.

Opublikowano


BELZEBUB - stworzony jako archanioł


Przed przystąpieniem do egzorcyzmu odmawiano:


Egzorcysta:

W Imię Najświętszej Maryi Panny ... powiedz nam prawdę !

Belzebub:

Jan XXIII zaczął swój pontyfikat w 1958 roku. Ten Jan, on nie był bardzo inteligentny,
nie był także wysoko wykształcony. O tym nie chcielibyśmy mówić.

Egzorcysta:

Ale teraz jest przecież wysoko w niebie ?

Belzebub:



Ach ! Ona (wskazuje w górę) chciałaby, abyśmy powiedzieli coś o nim i o tym
przekl ... Soborze, ale tego właśnie nie chcemy ! Wy sobie mówcie o wszystkim,
tylko nie o Soborze, bo to jest trudny temat, idźcie sobie poprostu starą,
zwyczajną drogą.

Egzorcysta:

W Imię ... mów tylko to, czego chce Najświętsza Maryja Panna !

Belzebub:

Ach Ta, chce właśnie za wiele, właśnie za wiele (jęczy).

Egzorcysta:

Powiedz czego Ona chce ...

Belzebub:



W 1958 zaczął Jan swój pontyfikat, można by powiedzieć, że było to tylko chwilowe
rozwiązanie, w każdym razie on został papieżem. Był on pobożny i chciał dobrze,
myślał dobrze, chociaż nie zawsze mu to wychodziło, to co sobie zaplanował.
W każdym razie zwołał sobór, lepiej by było gdyby tego nie uczynił.

Egzorcysta:

Z jakiego punktu widzenia, "lepiej żeby tego nie uczynił ?"
W Imię ... mów !

Belzebub:

Z punktu widzenia Tych tam z Góry (wskazuje w górę)

Egzorcysta:

Powiedz prawdę, w Imię ... !

Belzebub:

Nie chcemy tego mówić, nie chcemy mówić kazań.

Egzorcysta:

Czy było to z punktu widzenia tych tam z dołu ?

Belzebub:







Dobrze, było to mianowicie tak: Tam u Góry (w Niebie) nie było zaplanowane, aby
później dziecko zostało wylane razem z kąpielą. Tego Ci tam u Góry, nie zaplanowali
(wskazuje w górę). Ale tak, jak się teraz sprawa przedstawia, byłoby naprawdę lepiej,
aby Sobór nie został zwołany (nie odbył się). Możnaby powiedzieć, że naprawdę były
sprawy, które wymagały reformy, ale tak się teraz sprawa przedstawia — dziecko
zostało wylane razem z kąpielą, tak, że te brudy (posoborowe) diabeł wie jak daleko,
jak długo mogą płynąć ... A przede wszystkim w wannie nie pozostało nic, jak tylko
brud i gnój — po tym dziecku, które tam było. — Byłoby więc lepiej ...

Egzorcysta:

Czy myślisz tu o Kościele Świętym ?

Belzebub:



Tak o Kościele Świętym i przede wszystkim o Soborze. Z tym Soborem popełniono
bardzo wielki błąd. Myślę, że Papież Jan nie darmo mówił na łożu śmierci (przerywa)
On by się jeszcze dziś przewrócił w grobie, gdyby wiedział, jak się ta sprawa dziś
przedstawia !

Egzorcysta:

Czy on tego nie wie ?

Belzebub:








Naturalnie wie on o tym, dojrzał to już na łożu śmierci, że nie było bardzo sensowne,
zręczne, praktyczne. Wtedy było już jednak o wiele za późno. On nie wiedział, że ten
Sobór będzie miał tak niszczące, rwące, burzące, straszne skutki, jakich jeszcze
nigdy nie było. On myślał, że robi dobrze. Miał on dobrą wolę i myślał że czyni
wszystko dla dobra Kościoła. Chciał coś zreformować, co naprawdę powinno było
być zreformowane. Czy on mógł wiedzieć, że później ci kardynałowie, ci imitowani
(nieposłuszni), a nie ci dobrzy wyrwą mu berło z ręki i przewrócą, przekręcą
wszystko w tak straszny sposób. Czy on mógł o tym wiedzieć ? Czynił on to z dobrą
wolą i dostał się także do nieba, w każdym razie został uratowany.

Egzorcysta:

W Imię ... mów prawdę i tylko prawdę !

Belzebub:








On był pokorny i prawy, nie był on jednak za nadto zdolny (nie miał zanadto
wielkiego talentu) W tym czasie powinien był być wybrany właściwie taki, który
byłby wysoko uzdolniony i potrafiłby rządzić Kościołem, a berłem wywijać w ten
sposób, aby berło to nie było tylko malowane (fikcją, imitacją). To spostrzegł on
jednak za późno ! Ale patrząc na całość (całościowo) było to jednak w planie
(dopust Boży) Tych tam u Góry (wskazuje w górę), ponieważ Pismo (święte)
i wszystko musiało zostać wypełnione ... Było to wszystko w Ich planie (dopust
Boży ale dla tych tam u Góry jest to przykry widok, jak ta sprawa ("odnowy"
posoborowej) się dziś przedstawia.

Egzorcysta:

W Imię Ojca ... Mów nadal prawdę !

Belzebub:









Na łożu śmierci gorzko go to bolało, kazał więc przywołać niektórych ze swych
poufnych, albo takich, o których sądził, że są mu oddani, i powiedział im, że chciałby
zawołać do świata: "Obym był jednak nie zwoływał tego Soboru ! Widział on, jak
straszne skutki przyniesie ten Sobór, ale nie mógł już jednak nic uczynić ! Kiedy
znalazł się na łożu śmierci, nie mógł już nic więcej uczynić, aby to wszystko cofnąć,
odwrócić. Temu tam u Góry (wskazuje w górę) mógłby jeszcze w tej sytuacji tylko
powiedzieć: Boże odpuść mi, bądź mi miłosierny, daruj, że to zrobiłem. Inni, ci
pozornie poufni (przyjaciele) powinni przecież być tak dobrzy — o dla Boga !
— i udostępnić tę wiadomość światu i następnemu papieżowi (co Jan XXIII mówił
na łożu śmierci o Soborze, że trzeba go zawiesić).

Egzorcysta:

Mów prawdę, i tylko to czego chce Najświętsza Maryja Panna !

Belzebub:

















Ale jego udani poufni (przyjaciele) myśleli: — Ach ten jest już na łożu śmierci. Nie
jest w pełni władz umysłowych (bredzi, ma gorączkę). Nie można odwołać raz
zwołanego Soboru, nie można być chorągiewką, która ukierunkowuje się wedle tego
jak zawieje wiatr itd. Sobór ten nie miał już żadnej kierownicy i hamulca, którą można
by nim umiejętnie pokierować, względnie zatrzymać. W tym czasie (w międzyczasie)
sprawy zaszły już tak daleko, że nie można było już nic uczynić. Ster został urwany.
Kierownica została właśnie urwana ze śmiercią Jana XXIII. Naturalnie, my demoni
mieliśmy także w tym swój udział. Staraliśmy się wyciągnąć korzyści z nadarzającej
się okazji, owoce z tego wszystkiego. Czyniliśmy naturalnie wszystko, aby to nie
mogło już zostać zatrzymane. (Aby Sobór nie był przerwany). Dlatego macie także
te rwące i niszczące jak wezbrane górskie potoki skutki: niezgody, sprzeczności
i diabeł wie co jeszcze do tego. Ci jego poufni (przyjaciele) myśleli, że ma on
(Jan XXIII) zwapnienie, sklerozę, lub coś podobnego. Przecież w późnej starości
o to nietrudno. Kto wie czy on nie jest między innymi chory także na sklerozę i nie
wie co mówi, chcąc odwołać Sobór. Ci poufni (przyjaciele) powiedzieli między sobą,
że w żadnym wypadku, nie może się to co on mówił o tym wstrzymaniu Soboru
— przedostać na świat. Teraz już doszło tak daleko, te różne współzależności,
wszystko tak omotane i poplątane, usidlane, jak ptaszek w sidle.

Egzorcysta:

W Imię ... ! mów nadal prawdę !

Belzebub:

















Następnie przyszedł papież Paweł VI, inteligentny i uzdolniony, ale w jaki sposób
miał powstrzymać albo odwołać to co poprzedni namotał. Poza tym Paweł VI
z początku narobił także faktycznie błędów. Nie wiedział on o tym co Jan XXIII
powiedział na łożu śmierci. Spostrzegł się później, ale było już za późno. W każdym
razie nie zrealizował tego ku swej wielkiej szkodzie. Podjął on nawet kroki, które
jeszcze doprowadziły do upadku. Jego urzędowanie trwa już około 14 lat, a te 14 lat
były dla niego straszne. Dojrzał on wkrótce, że to co Sobór postanowił jest
pustoszące, ale za późno. Dojrzał on już dawno swoje błędy, już przed latami, ale
pomimo tego było już za późno. Kroczy on także teraz straszną drogą, drogą
męczennika, jak to już musiały powiedzieć przede mną inne demony, że nie może
on już więcej uczynić, w tej strasznej sytuacji, jak to teraz jest i jakie prądy wieją
i porywają ... O tych to porywających prądach (posoborowych) mówi się dziś,
właśnie jako że to wszystko jest z inspiracji Ducha Świętego; choćby np. to, że ten
fałszywy (sobowtór) przyjmuje dyplomatów i polityków, jak mu właśnie przyjdzie
do głowy, albo jego kardynałów, wtedy świat mówi: W każdym razie świat, który
winien być wiernym papieżowi: "Duch Święty powiał, to pochodzi z Ducha Świętego
(co mówił "papież"). Większość ludzi nie wie jednak, że to nie ma nic wspólnego
z Duchem Świętym ... Teraz już nie chcemy nic więcej mówić.

Egzorcysta:


Czy nie chcecie już więcej mówić ? Belzebubie, ty jednak nie powiedziałeś
jeszcze wszystkiego, co miałeś powiedzieć: Czy Sobór kierowany był przez
Ducha
Świętego, albo nie ? W Imię ... powiedz prawdę!

Belzebub:

Z początku był, chwilowo obecny, ale już wtedy nie całkiem zawsze.

  Bardzo łatwo można zauważyć, że Sobór Watykański II praktycznie nic nie mówił
o Duchu Świętym.

Egzorcysta:


W Imię Trójcy Przenajświętszej, Najświętszej Maryi Panny ... rozkazuję ci, w Imię
Ojca i Syna i Ducha Świętego, w Imię Niepokalanego Serca Maryi, którego
uroczystość dziś obchodzimy ...

Belzebub:

Wy wszyscy musicie wzbudzić akty wiary, nadziei i miłości, akty skruchy.
Musicie się modlić. Nie chcemy już więcej mówić !

Egzorcysta:

W Imię ... mów prawdę i tylko prawdę, w Imię ... !

Belzebub:

Nie chcemy nic powiedzieć, nam nie wolno mówić ! Lucyfer nie chce żebyśmy mówili.
Lucyfer nie chce abyśmy powiedzieli czego Ona chce (wskazuje w górę).

Egzorcysta:

Najświętsza Maryja Panna jednak chce abyś mówił ... !

Belzebub:


Lucyfer jednak nienawidzi Tej Wysokiej tam w Górze (wskazuje w górę).
Wpada on stale w wielką wściekłość, kiedy Ta Wysoka przeprowadza to co chce,
co ma w swej koronowanej głowie.

Egzorcysta:

Mów prawdę w Imię Najświętszej Maryi Panny !

Belzebub:

Ona (wskazuje w górę) jest obecna. Ma Ona znowu swoją największą władzę,
jest przecież dziś święto Niepokalanego Serca Maryi.

Egzorcysta:

Czy Najświętsza Maryja Panna jest tu obecna ?

Belzebub:


I to jak jeszcze, jest tu obecna. Ona miażdży mnie prawie, mnie Belzebuba prawie
miażdży ! Gdybym Ją był jednak uznał. Wtedy nie istniała Ona jeszcze, ale została
nam pokazana, że przyjdzie.

Egzorcysta:

W Imię Najświętszej Maryi Panny, mów prawdę i tylko prawdę i tylko to, czego
chce Najświętsza Maryja Panna !

Belzebub:

Została nam Ona pokazana, że kiedyś przyjdzie jako Wielka Współodkupicielka ...
Ta Wysoka, Wysoka ...

Egzorcysta:

Czy zostało wam pokazane Niepokalane Poczęcie ?

Belzebub:



W naszej wzniosłej naturze anielskiej, w jej wspaniałości jesteśmy ponad Nim
(wyżej Niej, jej ludzkiej natury). Tak bardzo o wiele wyżej, że nie chcieliśmy, aby
właśnie kobieta była wyżej od nas. To był także jeden z głównych wielkich
powodów, że upadliśmy (wskazuje w dół), że doszliśmy do upadku.

Egzorcysta:

Mów co rozkazuje ci Najświętsza Maryja Panna !

Belzebub:







Stawaliśmy się z dnia na dzień ciemniejsi. Ja myślę w kategoriach wieczności, tam
nie mierzy się czasu na dni, jest to powiedziane tylko obrazowo, na sposób ludzki.
Stawaliśmy się z dnia na dzień ciemniejsi i coraz mniej wspaniali, traciliśmy coraz
bardziej na blasku i wspaniałości aż doszło do tego że Michałek (Archanioł Michał),
który poprzednio był takim małym Aniołkiem; och Michałek, Michałek — wtedy
oszaleliśmy, że Michałek, który dla nas był malutkim Aniołkiem, teraz stał się
najwyższym wodzem i prawie, że mógł nas rozdeptać ! Prawie wszystko cośmy
stracili, jest dziełem Michałka.

Egzorcysta:

Czy teraz święty Michał Archanioł jest najwyższym z Aniołów ?

Belzebub:

Niestety, teraz jest !

Egzorcysta:

Czy zajął on w Niebie wasze miejsce i miejsce Lucyfera ?

Belzebub:


Ten tam u Góry (wskazuje w górę) musiał mu z pewnością dać wysokie stanowisko,
aby mógł wykonywać nad światem władztwo Aniołów, tak jak Ten tam u Góry
(wskazuje w górę), tego chce i rozkazuje.

Egzorcysta:

W Imię ... ! mów prawdę ... czy masz mówić o Sakramentach ?

Belzebub:

Miałem mówić, ale Lucyfer się nie zgadza, nie wolno mi mówić.

Egzorcysta:

Mów, czego chce Najświętsza Maryja Panna !

Belzebub:

Ale wtedy Lucyfer będzie mnie beształ. Będzie lepiej jeżeli moją "klapę" będę
trzymał zamkniętą !

Egzorcysta:

Co rozkazuje Najświętsza Maryja Panna ?

Belzebub:




Tego nie słuchamy właśnie chętnie, o czym ona mówi (wskazuje w górę) i czego chce.
Przez cały czas chce Ona wiele, chce Ona czegoś przez cały czas ... Ona powinna
pozostawać tam w górze (wskazuje w górę), Ta Wysoka, jeżeli my musimy
pozostawać tu na dole. Powinna Ona pozostawać tam gdzie jest, nie powinna
Ona przez cały czas szykanować nas i dyrygować nami !

Egzorcysta:

Demony są jednak także na tym świecie !

Belzebub:


W tym wypadku macie już rację, ale dlatego, pomimo to jest to szalony dół.
(ciężko tam wytrzymać). Ona nie musi przez cały czas nas szykanować i
dyrygować nami !

Egzorcysta:

W Imię Trójcy Przenajświętszej ... powiedz nam prawdę i tylko prawdę, co masz
nam do powiedzenia z polecenia Najświętszej Maryi Panny !

Belzebub:


To jest dla nas przeklęta sprawa ... O tym nie chcielibyśmy mówić. To nie jest nasza
branża i nasza sprawa, czego Ona tam u góry chce od nas (wskazuje w górę).
Nie powinna Ona krzyżować naszych planów ...

Egzorcysta:

Milcz o tym, co nie należy do rzeczy. Mów o tym czego chce Matka Boża,
nic innego. W Imię !

Belzebub:

Ona ma stale takie kościelne idee ... Ja nie chcę nawet głośno o tym mówić, gdyż
w końcu przyjdziecie znowu z wodą święconą i błogosławieństwem.

Egzorcysta:

Rozumie się samo przez się, że przyjdziemy z wodą święconą
i błogosławieństwem ... ! Mów w Imię ... !

Belzebub:





Ona myśli (NMP) ... tego nam jeszcze brakuje, że Ona teraz tego chce, Ona myśli,
że powinniście uklęknąć i najpierw odmówić trzy razy: święty Boże ... i Koronkę do
Łez Najświętszej Maryi Panny, ale my myślimy, że wy nie powinniście się modlić, bo
im bardziej się modlicie, tym bardziej my przeciwko wam walczymy. Wy nas
prowokujecie i podniecacie (tymi modlitwami). Wasze życie będzie o wiele
łatwiejsze, jeśli się nie będziecie modlić i będziecie raczej czynić czego my chcemy.

Egzorcysta:

My nie chcemy wygodniej, łatwiej żyć, chcemy czynić tylko wolę Bożą !

Belzebub:




Prześladuję was tylko za to i macie takie szalone idee ... (wspólnie są odmawiane
modlitwy "Święty Boże", jak też koronkę do Łez Najświętszej Maryi Panny).
Z Koronki do Łez Najświętszej Maryi Panny zrezygnowaliśmy bardzo chętnie !
W międzyczasie woła: — Koronka do krwawiących Łez byłaby naprawdę lepsza,
ale wy musicie się modlić tylko do Łez.

Egzorcysta:

Powiedzmy, byłoby lepiej do Łez i Krwawych Łez ...

Belzebub:


Dwie razem byłyby lepsze (krzyczy) zwrócony do jednego z kapłanów.
Czy nie możesz odsunąć twoich łap. Nie znosimy takich poświęconych łap ...
A tego różanego także nie (Różaniec).

Egzorcysta:

W Imię Najświętszej Maryi Panny, w Imię Wszystkich Świętych Aniołów Stróżów,
do których się modlimy ...

Belzebub:




Także dusze czyśćcowe mogą się modlić, chociaż nic innego nie mogą, ale modlić
się mogą. Mogą także coś tak głupio brzęczeć, coś za Kościół. (Belzebub chciał
ośmieszyć modlitwy dusz czyśćcowych). Gdy je się jednak do tego wzywa, wtedy
muszą to czynić i czynią to też. One widzą co się teraz odgrywa ... Wiedzą właśnie
bardzo wiele, szczególnie te, które są bliżej Boga.

Egzorcysta:

Co to znaczy, że Dusze Czyśćcowe chcą pomagać w modlitwach za Kościół ?

Belzebub:






Tym najgłębiej pogrążonym w czyśćcu, których jeszcze możemy dręczyć (bo jest
wiele stopni intensywności cierpień) i które są bardzo uciskane, to jeszcze widzimy
i one mają mało możliwości (pomóc komuś). Według tego możemy także wiedzieć.
Te najgłębiej pogrążone w czyśćcu, nie wiedzą, jeżeli były całkiem małymi ludźmi
i wiele grzeszyły — nie wiedzą niektóre nic, czy są w piekle, albo zostały uratowane
(czy są w czyśćcu). Tym najniżej na dole (w czyśćcu) możemy jeszcze dokuczać,
znajdują się one w tzw. głębokim jeziorze.

Egzorcysta:

Czy stąd mogą być wyswobodzone ?

Belzebub:



Tylko przez szalenie wielkie modlitwy i ofiary. Wiele tych dusz pozostanie tam aż
do końca świata, a później pójdą do radości, i będą w końcu wysławiały Boga
w całym poddaniu się, że je sam ostatecznie osadził. Ten czyściec, to jeżeli można
tak powiedzieć jest na granicy piekła i czyśćca.

Egzorcysta:

Ale, czy jest jeszcze czyściec ?

Belzebub:









Jest to jeszcze czyściec. Tam są po większej części takie dusze, które wprawdzie
zasłużyły na piekło, które jednak przez pokutę, wiele pokuty za nich przez innych
ludzi, którzy się za nich ofiarowali, zostały w ostatniej chwili uratowane. Niechętnie
chcemy o tym mówić. Nie musicie się modlić za dusze czyśćcowe, my patrzymy na
to niechętnie. (Opinia demonów). Oni (wskazuje w górę) myślą w niebie — że Judasz
musiał to już powiedzieć 31 października, że biedne dusze czyśćcowe, są teraz
bardzo poszkodowane (opinia demonów). One powinne tylko cierpieć i zdychać, my
musimy to także przeżywać. Wy nie musicie teraz prosić o odpusty, jak to teraz
prosicie, i jak to Kościół teraz zarządził. One (dusze czyśćcowe) powinny teraz
zdychać, bo my też w piekle musimy przechodzić straszne rzeczy !

Egzorcysta:

W Imię ... ! Pytam cię: czy można w dalszym ciągu uzyskać odpust "toties ąuoties"
we wszystkich Świętych i w Dzień Zaduszny ?

Belzebub:


Co jeden papież ustanowił, tego nie może inny tak bez powodu, bez ważnych
powodów unicestwić, tak jak odstawia się stary but, kiedy jest brudny, albo nam
się nie podoba.

Egzorcysta:

W Imię ... mów prawdę i tylkq prawdę ?

Belzebub:
































Jeżeli dajecie komuś podarunek, bardzo wielki podarunek, (mówimy o tym
niechętnie) — odpusty są niezmierzenie wielkimi podarunkami, niezmiernymi
skarbami dla biednych dusz w czyśćcu, są one bezcennymi skarbami. Gdy daje się
komuś wielki podarunek, a podarunek ten bardzo się podoba obdarzonemu i ma
z tego podarunku niezmierną radość i stale się nim zajmuje, i jest dla niego
zyskiem, wtedy dający nie może przyjść i powiedzieć: Tyją popełniłem wtedy
głupstwo, pobawiłeś się już dosyć, teraz musisz ten podarunek oddać ... tak przecież
nie można. Wtedy obdarzony powiedziałby: czy ty fantazjujesz, marzysz ?
Czy myślisz, że ja oddam ci taki podarunek, który ty mi dałeś ! Powiedziałby wtedy
także: — upłynęły lata, upłynęło 10 lat od tego czasu, kiedy ty mi dałeś ten podarunek,
dlatego go poprostu zatrzymuję. Z tego powodu nie możesz mnie postawić przed
sądem, o tym mogłeś pomyśleć poprzednio, nim mnie obdarzyłeś ... Tak jest
z odpustami. Odpusty, które papież kiedyś ustanowił, każą powiedzieć Oni tam
u góry (wskazuje w górę) nie może bez ważnego powodu unieważnić. I np. tylko
dlatego, ponieważ przy akcie — "Wieczne odpoczywanie", albo Najśw. Serce Jezusa,
spraw bym Cię kochał coraz więcej, było 100 dni lub 300 dni lub 7 lat itp., tylko z tego
powodu nie ma jeszcze papież prawa znieść te odpusty. To nie było właściwie tak
bardzo przez papieża (Pawła VI) samego planowane i nakazane. Przede wszystkim
jest to sprawa takiego prądu (kardynałów Watykańskich), który to prąd, w Kościele
chciałby wszystko znieść, unieważnić. Ludzie z tego prądu tak rozumieją: ogół
(wiernych) przecież nie rozumie co to oznacza 300 dni, siedem lat, albo odpust
zupełny ... Oni (wierni) myślą, że w ten sposób skraca się pobyt w czyśćcu o trzysta
dni, albo coś podobnego. (A więc aby tak wierni nie myśleli, lepiej znieść odpusty,
lub je ograniczyć). A przecież możnaby o tych sprawach powiedzieć na kazaniach,
objaśnić to właściwie: Te np. 300 dni są według starej tradycji pokutą kościelną.
Tak wiele dni jak wielcy grzesznicy wtedy pokutowali ... Dopiero po odbyciu tej pokuty
wolno było wejść im do kościoła. Pokutę taką wolno było odbywać na zewnątrz
Kościoła, w przedsionku, kruchcie. Co oni wtedy odpokutowali (wysłużyli) wycierpieli,
dokładnie tak samo wiele pokuty, którą musieli wycierpieć, tak wiele pomyślane jest
przy każdorazowym odpuście. Musimy jeszcze powiedzieć, że te 300 dni albo siedem
lat odpustu było przecież łatwą sprawą, w porównaniu z tym, co musieli wycierpieć
ci grzesznicy z pokuty Kościoła. To podarunkiem nie do wiary było dla biednych
dusz i dla żyjących.

Egzorcysta:

Czy także "toties ąuoties" (tyle razy ile razy)

Belzebub:






Wszystkie odpusty są szalonym (bezcennym) podarunkiem. Wszystkie jednak,
co papież wtedy związał, nie może inny papież rozwiązać, jeżeli on sam nie chce
bezwarunkowo tego rozwiązać. Jeżeli chodzi o naszą konkretną sprawę ze
zniesieniem po Soborze wielu odpustów, nie zrobił tego bezpośrednio papież,
sam papież, ale jest to sprawa innych. To nie jest z jego inicjatywy, to było poprostu
tak nakręcone, przez innych (kardynałów) z podszeptu złych duchów aby biedne
dusze czyśćcowe, nie otrzymywały tyle modlitw, odpustów.

Egzorcysta:

Czy tak jest także z Mszą Trydencką ! W Imię ... !

Belzebub:

Nie pytaj mnie tylko o Mszę Trydencką ...

Egzorcysta:

W Imię ... mów prawdę i tylko prawdę !

Belzebub:


Ach, że my też musimy mówić prawdę i tylk prawdę ! To jest szalona sprawa,
której chcielibyśmy uniknąć. Cały czas żądacie tylko prawdy i tego co jest z nią
związane !

Egzorcysta:


Jezus mówi: — "Ja jestem prawdą, drogą i życiem". My chcemy prawdy i tego
czego chce Jezus i Najśw. Maryja Panna. Mów w Ich Imieniu prawdę i tylko
prawdę.

Belzebub:

... Sakramenty ... o tym właśnie nie chcieliśmy mówić. To jest temat, którego
wolelibyśmy nie poruszać. Niech tak już będzie jak jest.

Egzorcysta:

W Imię ... Powiedz tylko czego chce Najświętsza Maryja Panna !

Belzebub:

Czy my to chcemy jeszcze powiedzieć albo nie, jest to przecież wszystko tak jak
jest, a wy nie możecie także tam nic zmienić.

Egzorcysta:

Chodzi o to czego chce Najświętsza Maryja Panna. Mów prawdę, i tylko prawdę,
w Imię ... !

Belzebub:

Powinniście by byli pozostać wszyscy w domu.
Czego wy właściwie ode mnie chcecie !

Egzorcysta:

Chcemy wypełnić wolę Matki Bożej, dlatego powiedz nam co Matka Boża chce
powiedzieć o Sakramentach Świętych. Mów co Matka Boża mówi, w Imię ... !

Belzebub:

























Sakrament Pokuty ... to jest także coś takiego ... To nie pochodzi w pierwszym rzędzie
od papieża ta spowiedź powszechna z ogólną absolucją, te tzw. nabożeństwa
pokutne, (które mają zastąpić spowiedź indywidualną, uszną). Nie powiedział on
także (papież), że to zastępuje prawdziwą spowiedź (uszną). To jest zarządzenie
od nas (z piekła). Ludzie zatracają bez prawdziwej spowiedzi wszelkie sumienie.
Grzeszą wtedy także o wiele więcej. Myślą oni wtedy, jeżeli teraz nie musimy
klęczeć przed konfesjonałem, przed takim starym dziadkiem w sutannie i nie musimy
wyznawać naszych sprawek, żyć można o wiele swobodniej, można sobie prędzej
pozwolić na jakieś boczne miłostki, albo pozwolić sobie na pieszczoty wobec
zamężnej osoby ... W takim razie nie musi się z tego spowiadać, przed takim klechą.
Oni u góry, nie lubią, kiedy się mówi: "klecha" ... Dla nas demonów, są to tylko
szaleni gówniani nicponie, czyli klechy. Dalej ludzie myślą: Nie musimy już
w pokorze przyklękać i mówić zrobiłem to lub owo, byłem u tej, albo innej,
także u zamężnej, zawiniliśmy to, albo tamto .... Myślą oni wtedy poprostu: teraz
możemy sobie na to pozwolić ... Sami kapłani mówią dzisiaj, że można odprawiać
spowiedź powszechną — pokutne nabożeństwo i wszystko zostanie odpuszczone.
Dlaczego mamy sobie nakładać jeszcze wielkie pokuty i upokorzenia. Możemy teraz
także o wiele więcej grzeszyć. Uklękniemy po prostu na przedzie, albo gdzieś na tyle,
jak się nam będzie podobać w nabożeństwach pokutnych, każemy sobie dać
rozgrzeszenie ze swoich grzechów i zostanie nam to odpuszczone, bo kapłan
rozgrzeszy. Kapłani mówią jeszcze do tego: nabożeństwo pokutne zastępuje teraz
spowiedź. Tak to obecnie jest. A wy myślicie wtedy, że przy nabożeństwach
pokutnych czynią ludzie w pełni to samo, co normalnie przy konfesjonale, przy
prawdziwej spowiedzi. Wy myślicie, że te 6: "B" (Beispiel, Beten, Besinnet modlitwa,
rachunek sumienia itd) pięć warunków dobrej spowiedzi wypełnia się
w nabożeństwach pokutnych ...

Egzorcysta:



Modlitwa, rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy,
spowiedź — wyznanie grzechów, zadośćuczynienie. Po niemiecku wszystkie
wyżej wymienione warunki dobrej spowiedzi zaczynają się na literę B
(Beten — Besinen, Berenen, Bessern, Bekennen, Busseng). Mów, w Imię ... !

Belzebub:






Trzeba pokutować naprawdę, a nie tylko zrobić, odmówić żądane na spowiedzi
zadośćuczynienie np. odmówić Ojcze nasz, Zdrowaś itd. to nie wystarczy, muszą
oni także odpokutować za kary doczesne. To mogliby oni uczynić zyskując liczne
odpusty, a wtedy odpuszczone by im były te np. 300 dni, czy 7 lat, albo diabli wiedzą
co, jak papież udzielił za daną modlitwę, praktykę, te odpusty. Odpusty te są ważne
jeszcze i dziś. Ludzie jednak tego nie wiedzą. Musielibyście to znowu oznajmić
ze wszystkich ambon.

Egzorcysta:

W Imię ... mów prawdę, którą musisz powiedzieć, jak tego chce Matka Boża !
Powiedz co masz do powiedzenia o spowiedzi !

Belzebub:














































Trzeba by ludzi o wiele lepiej przygotować na świętą spowiedź. Nie byłoby to wcale
za wiele, gdyby przygotowywali się przez godzinę. Właśnie przy spowiedzi mamy
my demoni wielkie możliwości. Kusimy człowieka we wszelki możliwy sposób.
Staramy się doprowadzić do tego, aby nie wzbudził prawdziwej skruchy. Jeżeli nam
się nie udaje, a człowieka opanowuje prawdziwa skrucha, wtedy przychodzimy
w trzech, albo czterech, ci poddają mu myśli i wpływają na niego, że się nie chce
poprawić. Przy wielu staramy się także o to, aby nie uznali w pełni grzechu. Wtedy
wysyłamy niektórych diabłów. Jeżeli penitent spełnił dobrze kilka warunków dobrej
spowiedzi, jeżeli modlił się do Ducha Świętego, uznał swoje grzechy, zbadał swoje
sumienie, a później także za nie żałował — żal za grzechy jest główną częścią
składową spowiedzi — chwytamy go jeszcze przy postanowieniu poprawy i staramy
się by nie powziął dobrego, mocnego postanowiena poprawy, a wtedy może spłynąć
o wiele mniej łask. Jeśli człowiek poweźmie dobre postanowienie poprawy ze swego
głównego grzechu, wtedy dostępuje także pewnych łask. Penitent powinien najpierw
spowiadać się ze swego głównego grzechu, wtedy okazuje się jego pokora, a gdzie
pokora tam spływają łaski, które w przeciwnym razie nie mogłyby spłynąć. Jeżeli
pomimo wszystko nie mogliśmy osiągnąć tego człowieka, penitenta, a on w dobrym
postanowieniu przystępuje do konfesjonału, wtedy wysyłamy ostatnich diabłów, aby
w ostatniej chwili ... przy wyznaniu grzechów ... uległ wielkiej bojaźni i nie pragnął by
ich wyznać ... chociażby były tylko grzechy powszednie. Przy ciężkich grzechach jest
jeszcze gorzej, jeżeli się ich nie wyzna. Nie osiąga się stanu łaski, jeżeli się świadomie
przemilcza ciężki grzech. Także przy małych grzechach, o których się wiedziało,
a nie wyspowiadało się z nich, otrzymuje się mniej łaski. Przez to istnieje mniejsza
tendencja do poprawy życia. Jeżeli u pobożnych doszliśmy do tego stopnia — dzieje
się tak przeważnie u pobożnych i bardzo pobożnych — a penitent klęczy już
u konfesjonału i mówi kapłanowi wszystko według swej najlepszej wiedzy i woli,
i jeszcze więcej, jeżeli to są tak pobożni i pokorni ludzie, którzy dodają jeszcze Bóg
wie co, wtedy spowiedź jest dobra. Przez to dodawanie rozumie się to, że niektórzy
ludzie, którzy to wyznają nie są całkiem pewni, czy to jest grzech, błąd. Jeżeli wyznają
je pomimo to kapłanowi i muszą się przy tym ciężko upokorzyć, są później spokojniejsi.
Przez to upokorzenie i uczciwość osiągają więcej łask. (burczy strasznie). Taka
spowiedź jest dobra, zasługująca na miano spowiedzi. Wtedy otrzymują wielką
(dla nas demonów) niszczącą absolucję: Ego te absolvo ... Ach jak my tego
nienawidzimy ! Jeszcze dzisiaj tego nienawidzimy. (Belzebub mówi spokojnym
głosem): Teraz jednak nie musimy się obawiać osobistego rozgrzeszenia w tym
stopniu. Teraz na miejsce spowiedzi wprowadzono nabożeństwo pokutne i przez to
spowiedź nie jest taka aktualna ... Ach ! że musimy także i to powiedzieć ! Ona, tam
w Górze myśli (wskazuje w górę), że powinno to być ogłoszone ze wszystkich ambon,
że znowu żądają (ci tam u góry) dobrej indywidualnej, przy konfesjonale spowiedzi.
Nabożeństwo pokutne, nie jest spowiedzią. Jest to masowy spektakl, jest to jakby
jakaś inscenizacja, która poprostu wzbudza złudzenie, że wszystko zostało
odpuszczone i przebaczone. My demoni mówimy: (po takim pokutnym nabożeństwie:
Idźcie spokojnie do domu, przyjmujcie spokojnie i bez obawy Ciało Pańskie. Macie
przecież spokój w "kapeluszach" (w duszach). Możecie być spokojni ... Dla tych
u góry jest (wskazuje w górę) jest to straszna szkoda. Takie nastawienie jest dla
ludzi bardzo szkodliwe. Dla nas naturalnie — nie. Im większy brak czci, tym więcej
mamy dni radości.

Egzorcysta:

W Imieniu Matki Bożej mów prawdę ... !

Belzebub:












































Jest tak: Sakramenty (obrzędy przy udzielaniu Sakramentów) nie musiały być wcale
zmieniane. Stało się tak po części przez masonerię. Z drugiej strony stało się tak np.
przy przyjmowaniu Komunii św. z woli papieża, który rozumował w ten sposób: jest to
za trudne, jest to zbyt uciążliwe prawo, gdy wierni od północy aż do przyjęcia
Komunii św. muszą być na czczo. Zdarzało się to zwłaszcza przy misjach, że do
południa albo wieczora musieli zostawać na czczo, a to było często trudne. Był to
jednak szalony plus, ponieważ ludzie musieli przez to czynić pokutę i przynosić
bardzo wielkie ofiary, które właśnie wszystkie razem ratowały tysiące i tysiące dusz.
Przez te ofiary i uciążliwości, wyrwanych zostało nam wtedy wiele dusz. Dlatego Niebo
nie chciałoby właściwie, aby zmienione zostało prawo postu. Powiedziano wtedy:
papież albo kardynałowie, albo ktokolwiek to był: nie możemy tego tak już dłużej
pozostawić, trzeba wyjść choć o krok naprzeciw. Z początku zredukowali to na trzy
godziny, a później nawet do jednej godziny. Przepis kościelny o pełnym poście Eucharystycznym brzmiał: Przed przyjęciem Komunii św. należy od północy
powstrzymać się od wszelkich płynów, napojów i pokarmów. Nie wolno było napić się
mleka, czy wody. Była to właśnie pokuta i było to właśnie przez Niebo dopuszczone.
Niebo widziało to chętniej aniżeli to co się teraz dzieje. Kardynałowie i papież myśleli
między innymi i tak: Teraz wierni będą gromadnie przystępowali, bo mają ułatwienie.
Z początku było tak z pewnością, że trochę więcej ludzi mogło przystąpić do Komunii
św. Teraz jednak jest o wiele gorzej, aniżeli przed zmianą prawa postu
Eucharystycznego. Teraz przychodzi mniej ludzi do Komunii św. W każdym razie
takich w stanie łaski, aniżeli przychodziło dawniej, kiedy to prawo nie było zniesione.
Teraz stało się to pustoszące. Jest także jeszcze coś, czego Ci z Góry (wskazuje
w górę) nie mogą znieść. Gdyby mianowicie prawo to jeszcze obowiązywało, wtedy
przystępowałoby do Komunii więcej tych, którzy są prawdziwie głęboko religijni
i w stanie łaski, tacy pozostawaliby na czczo i przez to musieliby przynosić, ponosić
więcej ofiar. Jeżeli jednak tylko trzy godziny lub godzinę pozostają na czczo nie ma
tu już żadnej ofiary (a ludzie nie skłonni do żadnych ofiar i poświęceń mają teraz
ułatwione "przyjęcie" Chrystusa ... jakie to może być przyjęcie ... ?). W związku z tym
zniesieniem, czy też złagodzeniem postu, to wielu szło, czy idzie po linii takiego
rozumowania: jeżeli papież mógł zmienić, znieść z tylu i tylu godzin do trzech godzin,
a później do jednej godziny, to można także kwadrans przed tym nim się idzie do
Komunii coś zjeść. Teraz jest wszystko łatwiejsze, jest wszystko udogodnione, jest to
więc wszystko jedno trochę wcześniej czy trochę później. Tak samo jest ze
spędzaniem płodu, i tak rozumieją wszędzie. To dawniejsze było przez papieży lepiej
przemyślane (dawny post Eucharystyczny) i było to o wiele lepsze patrząc
całościowo, aniżeli jest dzisiaj. Bo gdzie nie ma ofiary, i wyrzeczenia, tam jest także
o wiele mniej błogosławieństwa i o wiele mniej łask. Wtedy myślą także ludzie, że nie
potrzeba aż tak kroczyć naprzód, kroczyć ku doskonałości, bo można i dreptać
w miejscu. Dawniej trzeba było to mieć na uwadze i o tym myśleć: nie wolno mi jeść,
bo On przyjdzie do mojego serca. On jest Najwyższy, Najświętszy, którego wielkości
i wzniosłości człowiek nigdy nie osiągnie. O tym myślało się stale i często modlono się
już w nocy. To czyni stale jeszcze wielu, lecz przecież mniej. Wtedy, patrząc na całość
tej sprawy, przywiązane do tego było większe błogosławieństwo (do Komunii św.
kiedy ułatwianie nie było jeszcze wprowadzone. To samo dotyczy spowiedzi ...

Egzorcysta:

W Imię ... ! Jak to było z Komunią św. na rękę w pierwszych czasach Kościoła ?

Belzebub:

Chrystus dał, to widzieliśmy wtedy sami, Chrystus dał chleb, który łamał naprawdę
nie do ręki. Nie chcemy więcej mówić, nie chcemy mówić !

Egzorcysta:

W Imię ... !

Belzebub:

Tego nie mówimy chętnie, tego nie możemy przecież chętnie.

Egzorcysta:

W lmię NMP ... !

Belzebub:


















Chrystus dał wtedy przy wieczerzy chleb Apostołom bezpośrednio do ust, po
wypowiedzeniu słów: To jest Ciało Moje. O Krwi nie potrzebujemy wcale mówić.
Została Ona tak czy tak wypita, ale nie przyszła wcale do rąk. Apostołowie, którzy
uczestniczyli w tej Wieczerzy, nie czynili nigdy inaczej. Udzielali Komunii św. do
ust ... Chrystus nie chciał aby to podawano później do rąk ... Jeżeli to później
podawano na ręce, to tylko z fałszywego zrozumienia, interpretacji. Chrystus tego
nigdy nie chciał. Nawet On sam dawał do ust, a także Matka Boża nie przyjmowała
tego Sakramentu nigdy inaczej, jak tylko na kolanach ... Ach my nie chcemy tego
mówić. Byliśmy na Nią wściekli (wskazuje w górę) kiedy przyjmowała Komunię.
W mistyczny sposób widziała Ona wszystko i wspólnie przeżywała co się wtedy działo
we Wieczerniku, Ona prawie zawsze wiedziała wszystko. Była Ona przeznaczona
do przewodniczenia Kościołowi. Wprawdzie byli przeznaczeni do tego także
Apostołowie, ale Ona musiała ich w wielkim stopniu wspomagać. Musieliśmy to już
raz powiedzieć. Klęczała dniem i nocą i modliła się za Apostołów, aby wszystko
w Kościele Chrystusowym szło prawą drogą. Apostołowie, którzy byli przy Ostatniej
Wieczerzy, nie udzielali Komunii inaczej jak tylko do ust. Gdy później było inaczej, to
nie wina Apostołów. Także Jezus i Matka Boża nie mają w tym żadnej winy. Oni
(wskazuje w górę) nie zaprowadzili tak tego i nie chcieli, nie mieli wcale takiego
zamiaru.

Egzorcysta:

Kto chciał, kto zaprowadził Komunię św. na rękę ?

Belzebub:

O to nie powinieneś się wcale pytać !

Egzorcysta:

W Imię Ojca ... !

Belzebub:





























To uczyniliśmy później my demoni i tośmy "rozdmuchali" i w ten sposób omotali.
Myśleliśmy: gdybyśmy mogli u pierwszych chrześcijan zaprowadzić Komunię na rękę,
to można by później powiedzieć, że u pierwszych chrześcijan była także Komunia na
rękę. Właśnie ten Sobór albo co ludzie (posoborowi) na tych przesłankach (Komunii
u pierwszych chrześcijan na rękę) się oparli, a nie to nie znaczyło wtedy (czyli to
pochodzi od Chrystusa, Apostołów itd). Pierwsi chrześcijanie żyli przecież tak blisko
Chrystusa, Apostołów. Jeżeli tak, to przecież to jest dobre i nie może być żadnym
grzechem (Komunia na rękę). To jest fałszywe rozumowanie, nieznajomość rzeczy,
bo tego właśnie Bóg nie chciał. My demoni myśleliśmy sobie już wtedy, że jeżeli
doprowadzimy do tego (do Komunii na rękę) to nastąpi pewnego rodzaju spolitowanie,
lekceważenie tego Sakramentu. I tak się stało, przyszło do Komunii na rękę.
Świątobliwe dusze i ci wielcy Nauczyciele Kościoła dojrzeli przecież znowu do czego
to wszystko prowadzi i że jest lepiej, jest większe uszanowanie, cześć, kiedy się tego
tam u góry (wskazuje w górę) podaje do ust, kiedy Go nie można poprostu wziąść
w swoje łapy, swoje brudne ręce ... z długimi albo polakierowanymi paznokciami,
albo pokaleczonymi (owiniętymi w szmaty) rękami ... Nie możemy naraz wszystkiego
powiedzieć. Niekiedy się ludzie, którzy się nawet po nocy nie umyli, swych łap, jeżeli
gdzieś ... nie chcą przecież tego powiedzieć ... jest to straszny brak czci ... Jest także
wielu takich, którzy nie tak bardzo wierzą w Boga. Którzy wszystko uważają za
symbol, tak jak to w części robią protestanci. Sobór na początku nie był tak
usposobiony (na Komunię na rękę) później jednak postanowiono (niektórzy biskupi),
że trzeba wyjść naprzeciw protestantom i innym ... Oni myśleli (ci niektórzy biskupi,
kardynałowie) to byłoby solidarnie i dobre i byłoby miłością bliźniego i w ten sposób
mogliśmy osiągnąć po części także przy pomocy wolnomularzy, że mówiono: trzeba
być solidarnym, charytatywnym, praktykować miłość bliźnego, wychodzić sobie
naprzeciw, aż doprowadzono później do stanu, że wszystko mogło zostać w jakiś
sposób cośkolwiek spospolitowane i zmienione ... i tak przekręcone, że straciło na
wartości i głębokim sensie. W ten sposób mogło się to stać, że stracone zostały przez
to (tę tzw. Odnowę Posoborową) znaczne łaski, ponieważ idzie się z prądem wielkiej
masy (tłumu).

Egzorcysta:

W Imię ... !

Belzebub:






































Są w każdym razie ludzie, którzy działają w dobrej wierze i myślą, że pochodzi to
wszystko naprawdę od papieża, a nie wiedzą, że istnieje sobowtór (Pawła VI).
Nie wiedzą oni także, że Komunia na rękę jest grzechem. Nie chcą oni także wypaść
z szeregów (z tłumu) i podpaść, przede wszystkim nie wiedzą oni co powiedziano
w tej książce (Mahnung...) albo co powiedzieli już różni mistycy współcześni (którym
oznajmiono z Nieba), że nie wolno przyjmować Komunii św. na rękę. To nie jest żaden
ciężki grzech dla tych ludzi. To nie ich wina, że kapłan tak czyni. Dzieje się tak także
w wielu kościołach, że kiedy ludzie przyklękają i chcą przyjąć Komunię do ust, są przez
niektórych księży dyskryminowani, wtedy grzech nie jest także taki ciężki. Osadzone
to zostanie w każdym poszczególnym wypadku przez Boga, przez Tego tam u góry
(wskazuje palcem w górę) i Niebo. Nie można odnośnie tych ludzi powiedzieć, że pójdą
oni teraz do piekła, gdy przyjmują Komunię na rękę, ponieważ nie wiedzą o tym, że Ci
tam u góry tego nie życzą sobie. Działają oni w posłuszeństwie i myślą, że pochodzi
to od papieża, ponieważ nie wiedzą, że jest sobowtór i niewierni kardynałowie (którzy
to rozpowszechniają). Idą oni przecież (ci Komunikujący na rękę w dobrej wierze)
pod sztandarem posłuszeństwa. Inna jest sprawa z tymi uświadomionymi o tym, że
to jest złe. Jeżeli tacy po otrzymaniu ulotek, pism od bardzo dobrych mistyków i
kapłanów, którzy im mówią, że tego nie wolno, albo nie powinno się czynić i kiedy ci
mają już to wewnętrzne rozeznanie, a wtedy pomimo tego czyniliby przeciwnie
i myśleli: co mnie to obchodzi, jest mi wszystko obojętne, czy przyjmuję Komunię
św. do ust czy do ręki, wtedy byłby to inny wypadek. Wtedy jest to naturalnie grzech.
Musimy to jeszcze powiedzieć: zależy to wszystko od poszczególnego
(indywidualnego) wypadku. To samo dotyczy Mszy świętej. Trydencka Msza jest
przez Tych tam u Góry z Nieba uważana jako Msza wybrana, najlepsza. Trzeba
jednak wielu kapłanom powiedzieć, że nie powinni drażnić ludzi i mówić: Jeżeli nie
będzie odprawiana Trydencka msza, to lepiej nie chodzić wcale ... Róbcie sobie Msze
w domu, jedynie dla was. Nie byłoby to dobre nastawienie. Taki sobie jakiś tam, nie
jest dobrym pasterzem. Bo powiedzieliśmy już wcześniej: jest to wprawdzie wielka
strata łask (nieuczestniczenie we Mszy Trydenckiej), ale Msza odprawiana według
nowego obrządku, gdy odprawiana jest z pełnią wiary (częściowo z posłuszeństwa
do biskupa) przynosi jednak jeszcze wiele łask. Chociaż nie ma pełni łask, tak jak
Msza Trydencka, to przynosi jednak łaski. Jeżeli by ludzie poprostu zostali w domu
i myśleli, że mogą tu w domu odprawić Mszę (z kapłanem), a później myśleliby
jeszcze: my jesteśmy lepsi i wynosimy się ponad innych, to nie byłoby dobrze.
Są także tradycyjni chrześcijanie, którzy wynoszą się ponad modernistów. Tego Ci
tam u góry, także nie chcą. To nie jest po myśli Tych tam u góry (wskazuje w górę).
Oni w Niebie uważają to za faryzeuszostwo, a tego nie wolno. Ona każe powiedzieć,
że jest także wielu tradycjonalistów, którzy są sami sobie sprawiedliwi ... My jednak
nie chcemy już więcej mówić !

Egzorcysta:

W Imię ... !

Belzebub:























Jest wielu Tradycjonalistów i to zarówno między laikami jak i kapłanami, którzy
uważają się za sprawiedliwych, u których powstało coś jakby nowe faryzeuszostwo.
Mówią oni na przykład — mówią niekiedy w kazaniach: My jesteśmy dobrzy, my
jesteśmy prawi, inni wobec nas nie są wiele warci. My pójdziemy do nieba ...
Podobnie jest u sekciarzy, którzy mówią także to samo. Takiego postępowania nie
lubią Ci tam u góry wcale, patrzą niechętnie na takich ludzi, którzy mienią się być
sprawiedliwi. Jeżeli w tej książce musiała być mowa o Mszy i Kościele, między innymi
także o Mszy Trydenckiej, to nie było powiedziane to w ten sposób, aby niektórzy
Tradycjonaliści wynosili się ponad modernistów, że oni są jedynie sprawiedliwi,
jedynie dobrzy, jedynie kompetentni, tego na myśli nie ma ta książka wcale. Są tu
poprostu wykazane nieporządki w Kościele, takie jakie dzisiaj istnieją.
Dla uzupełnienia jednak musimy powiedzieć jeszcze to: Kapłani błądzą jeżeli mówią
— pozostańcie lepiej w domu, aniżeli iść na taką (nietrydencką) Mszę. Gdy Msza jest
faktycznie tak spospolitowana, że kapłan sam nie wierzy już w słowa konsekracji
i nie wymawia tych słów należycie, jakby je powinien wymawiać (według przepisu
Mszału) i nie ma intencji konsekrowania, wtedy hostia jest wprawdzie
niekonsekrowana, ale modlić się, modlić się mogą ludzie pomimo to w kościele.
A muszę także i to powiedzieć: zostają oni (ludzie) oszukani o pełnię łask Chrystusa
(bo tam nie ma konsekracji), ale pomimo to pewne łaski pozostają jednak. Ale pod
warunkiem gdy mianowicie dobrzy i głęboko wierzący chrześcijanie mają zamiar
przyjąć Chrystusa, słuchają z całym nabożeństwem Mszy i przystępują do Komunii,
wtedy Niebo jest tak łaskawe i sprawiedliwe, że nie mówi: ponieważ kapłan nie robi,
nie wykonuje obrzędu jak należy, nie ma żadnych łask. Pewne łaski otrzymują oni
jednak.

Egzorcysta:

Czy wypełniają ci ludzie swe niedzielne obowiązki ?

Belzebub:



























Jeżeli wierni mają okazję iść na Trydencką Mszę, wtedy Niebo się cieszy, a nawet
bardzo się cieszy. Gdy nie ma innej możliwości, wtedy mogą iść na inną Mszę św.
Po łacińskiej Trydenckiej Mszy na drugim miejscu stoi Msza w języku ojczystym
— tłumaczenie Trydenckiej Mszy świętej. Następnie z kolei, na trzecim mejscu stoi
nowa Msza (posoborowa). Także ci ludzie, gdy o tym nie wiedzą, a mają dobrą
wolę, wypełniają w ten sposób swój niedzielny obowiązek, o ile mają dobrą intencję
(choćby z winy kapłana nie było konsekracji o czym ludzie nie wiedzą). Jeżeli
natomiast dobrze wiedzą, że mogliby pójść kilometr dalej na Trydencką Mszę św.
i myślą: ach, to za daleko, nie polecę tak daleko na swoich płetwach i wiedzą to
dobrze , że byłoby to lepiej — wtedy naturalnie inaczej należy to kwalifikować.
Wtedy bowiem wiele tracą. Powinni raczej ten kilometr przejść. Wiecie wy (mówi
płaczliwym głosem) jakbyśmy lecieli, gdybyśmy jeszcze mogli stać się uczestnikami
tak wielkich łask ! Ach lecielibyśmy na koniec świata, gdybyśmy mieli choć odrobinę
szansy. Przez to nie chcemy powiedzieć, że inne Msze są tak samo dobre.
Powiedzieliśmy już za dosyć jaką Mszę lubią Ci tam u Góry (wskazuje w górę).
Musimy odkryć ten błąd, który zakorzenił się u niektórych kapłanów. Jest z gruntu
fałszywe wmawiać ludziom, aby nie szli na Mszę posoborową, ponieważ to jest
z diabła itd. To jest naturalnie także to dziecko wylane razem z kąpielą i doprowadza
także do innych zdrożności, ostateczności. Szerzenie takich opinii, nie można nazwać
żadną miłością bliźniego. Jest to tylko walka ... W tym wypadku, są moderniści
posiadający miłość bliźniego — lepsi aniżeli ci wymagający tradycjonaliści.
Musieliśmy to jeszcze powiedzieć w celu uzupełnienia, a tak także to wszystko,
co powiedzieliśmy o sakramentach i innych rzeczach ... Jest także wielu
tradycjonalistów, którzy są faryzeuszami. To trzeba także powiedzieć. Natomiast
moderniści myślą, że trzeba wszystkich tradycjonalistów wrzucić do jednego kotła,
gdyż wszyscy tradycjonaliści są fanatykami, szalonymi fanatykami i walczą
przeciwko temu nowemu wszelkimi sposobami. Teraz już nie chcemy więcej mówić
(burczy).

Egzorcysta:

W Imię NMP ... !

Belzebub:





Tak właśnie jest. Ci tam u góry (wskazuje w górę) kochają wszystkie swoje dzieci,
także wtedy, kiedy błądzą. Gdy pod płaszczykiem posłuszeństwa — ponieważ nie
wiedzą co mają czynić — postępują według wskazówek biskupów i kapłanów, wtedy
nie jest to także ich wina. To nie będzie im jednak szalenie zaliczone, jeżeli czynią
to w dobrej woli, chociaż te stosunki są tak bardzo straszne, tak bardzo straszne,
straszne, straszne.

Egzorcysta:

Jak to jest z Komunią św. na rękę u kapłanów. W Imię Trójjedynego Boga ...
mów prawdę !

Belzebub:

Jak ty to rozumiesz z Komunią na rękę u kapłanów ?

Egzorcysta:

Czy kapłani muszą udzielać Komunii św. na rękę, jeżeli lud tego żąda ?

Belzebub:






W żadnym wypadku. W najmniejszym nawet wypadku. Czy myślicie, że kapłan to
jest marionetka swego ludu, On może przecież rozkazywać. Przede wszystkim
musimy jeszcze i to powiedzieć: Gdy mianowicie kapłani, którzy udzielają Komunii
do ust, tak jak tego pragną Ci tam u góry (wskazuje w górę) z początku mieliby
prawdopodobnie opozycję, ponieważ my podszeptujemy, my demoni, ale patrząc
perspektywicznie, mieliby w swych kościołach więcej wiernych, aniżeli przy tej innej
Komunii i przy tym uleganiu niektórym ludziom, opinii ludzkiej.

Egzorcysta:

Jeśli ja jako kapłan idę tylko na pomoc tam gdzie udzielana jest Komunia św. na rękę,
co mam wtedy czynić ?

Belzebub:

Wtedy powinieneś ...

Egzorcysta:

W Imię ... mów prawdę i tylko prawdę !

Belzebub:














Wtedy powinieneś proboszczowi, któremu idziesz pomagać powiedzieć: Księże
proboszczu, mnie się zdaje, że właśnie Komunia do ust jest najwłaściwsza, nie mogę
w żaden sposób odpowiadać za to, aby udzielać Komunii na rękę. Mam nadzieję, że on
to zaakceptuje. W gruncie rzeczy jesteś już zobowiązany udzielać Komunii do ust,
ponieważ wiesz, że przynosi to większe błogosławieństwo i zawiera w sobie więcej
czci. Wszędzie znajdują się ludzie, którzy czynią innym trudności, tak jest także
i w odwrotnym wypadku. W rzeczy samej wietrzyliby sami kapelusze (czyli skłoniliby
się do tego). U tych ludzi jest mianowicie tak, jeżeli niekiedy są w opozycji
i sprzeciwiają się, w swym wnętrzu myślą jednak: on jednakowoż ma rację, on
jeszcze wie co należy czynić, że pokonuje wszelkie trudności, w tym sensie jak to
właściwie powinno wyglądać. Tak myślą oni skrycie. A w tym wypadku myślą Ci tam
u góry: Kto tylko może, kto tylko w jaki sposób może, powinien udzielać Komunii św.
do ust, ponieważ jest to grzechem, gdy się to wie, a nie czyni tego. Błogosławieni,
którzy nie wiedzieli, a uwierzyli. Nie ma wtedy tego strsznego beszczeszczenia
Sakramentu. To właśnie chciałem powiedzieć.

Egzorcysta:

W Imię Trójjedynego Boga ... jak się przedstawia sprawa z tymi małymi cząsteczkami !

Belzebub:



Najlepsze byłoby, gdyby kapłanowi po Komunii polano ręce wodą, albo przy Komunii
w domu, zanurzył ręce do wody i wypił tę wodę do ostatniej kropli. To byłoby jeszcze
uszanowanie. Jest to jeszcze tu i ówdzie praktykowane, ale teraz już nie chcemy
więcej mówić.

Egzorcysta:

W Imię ... mów prawdę i tylko prawdę, czego chce Matka Boża !

Belzebub:

Chrzest, chrzest ...

Egzorcysta:

Co z tym chrztem ?

Belzebub:


Ona rozkazała: Chrzest...czy słyszeliście? Nagle rozkazała Ona (wskazuje w górę):
chrzest ... Ona rozkazuje, ale także cały czas, Ona powinna udać się za swoich
siedem chmur (demon życzy sobie tego). My musimy się także tam na dole męczyć.

Egzorcysta:

W Imię ... mów to, co chce powiedzieć Najśw. Maryja Panna !

Belzebub:


Chrzest u wielu kapłanów praktykowany jest nie tak, jak należy. Nie przedsiębierze
się już całego rytuału chrztu i zaklęcia duchów, jak to należy. Często nawet nie mówi
się tego: wyrzekam się ... Nie chcemy wymieniać naszego własnego imienia ...

Egzorcysta:

... szatana, jego spraw i jego działania.

Belzebub:



Tego się więcej nie mówi, a wtedy możemy się włączyć. Jest to dla nas wielki plus.
Ponieważ się tego już nie mówi, jest to bardzo niszczące, w pierwszym rzędzie
dla chrzczonego. Jest teraz wielu opętanych, ponieważ chrztu nie praktykuje się
jak należy ... My nie chcemy mówić, nie chcemy mówić. Ach ! to miażdży nas prawie !

Egzorcysta:

W Imię Trójjedynego Boga ... !

Belzebub:






















Ona miażdży prawie nas ... Tam zaczyna się wiele rzeczy. Tam jest wiele rzeczy
niszczących. Jeżeli ojciec chrzestny trzyma chrześniaka musi za niego odpowiadać.
Musi on mówić: Wyrzekam się (ducha złego) itd. Rodzice chrzestni muszą to mówić
w imieniu chrześniaka, a przez to mieliby także przez całe życie ważne, trudne i piękne
zadanie wspomagać chrześniaka, wskazywać na prawdziwą drogę, gdyby z niej
zeszedł. Zamiast tego patrzą oni przy chrzcie na piękność chrześniaka, co on ma za
włosy, jaka jest poduszka, czy jest pięknie wyhaftowana lub nie, czy proboszcz
przyozdobił pięknie kaplicę chrzestną, czy jest tylko chrzcielnica, jak jest ubrana
matka chrzestna względnie ojciec chrzestny i jak tam w ogóle wszystko wygląda.
Nie myślą oni wcale o tym, jaką biorą odpowiedzialność. Trzymają dziecko i pozwalają
wodzie płynąć na czoło, ale myśleć o tym, aby coś zrobić, tego już nie ma. Dawniej
było inaczej — nie można jednak tego uogólniać — dziś jednak nie ma już wielu ludzi,
którzy traktują chrzest poważnie i tych, którzy czynią to jeszcze dobrze. Dawniej
rodzice chrzestni byli świadomi, co czynili. Klękali oni przedtem na dzień lub dwa
i modlili się za chrześniaka. Byli świadomi obowiązku jaki na siebie biorą. Modlili się
stale za chrześniaka i starali się o niego, troszczyli się o jego życie, dopóki śmierć
nie zabrała ich z tego świata. W ten sposób wypełniali oni swój obowiązek. Patrzeli
oni raczej na to co chrześniakowi dać w sprawach religijnych. Co mogą dla
chrześniaka uczynić swą modlitwą, albo jak mu najlepiej pomóc, gdy zszedł z prawej
drogi. Teraz jest całkiem inaczej. Teraz jest im to wszystko jedno, ponieważ sami
rodzice chrzestni zeszli z dobrej drogi. Teraz myślą oni tylko o tym jaką chrześniak
zrobił partię, czy mu jest dobrze z narzeczoną z którą chodzi ... nie chcę już więcej
mówić.

Egzorcysta:

W Imię ... !

Belzebub:




Czy narzeczona może mu oferować dużo pieniędzy, jest to piękna para, jest to ładne
dziecko ! Czy jest dostatecznie ubrany, aby się czymś okazać. Czy doszedł do
dobrej pozycji i ma dobry zawód, aby na świecie czymś był. Chcę w końcu jakiegoś
chrześniaka, który coś przedstawia, nie chcę takiego, który chodzi w starych
szmatach. Nie chcemy już więcej mówić ! To nas gniecie, że musimy o tym mówić.

Egzorcysta:

W Imię ... ! Powiedz nam czy wolno, czy musimy albo powinniśmy używać starego
rytuału przy udzielaniu Sakramentów, mów prawdę i tylko prawdę !

Belzebub:





W pełni i całkowicie powinni używać starego rytuału. Nowy rytuał jest naszą
machinacją (wskazuje w dół) i wolnomularzy, którzy potrafili tak kręcić kardynałami,
a między nimi i papieżem, który nie dosyć wcześnie to dojrzał. To jest taka sobie
inscenizacja z tymi sakramentami i to z tymi wszystkimi, które zostały zmienione
(obrzędy przy udzielaniu Sakramentów). Jest to także nasza machinacja z Ostatnim
namaszczeniem.

Egzorcysta:

Mów prawdę w Imię ... !

Belzebub:




My (demoni) nie chcieliśmy więcej, aby wszystkie pięć zmysłów namaszczano
olejem i aby odmawiana została odpowiednia modlitwa np. — "Wszystko co
zgrzeszyłeś przez słuch ...". Specjalną uwagę zwracano na oczy i uszy, usta i nos jak
też na ręce ... Tego nie chcieliśmy, to dawało ciężko choremu, albo umierającemu
za wielkie łaski. Myśleliśmy — jeżeli my ... Tego jednak nie chcemy powiedzieć ...

Egzorcysta:

W Imię Trójjedynego Boga ... NMP, powiedz nam prawdę !

Belzebub:






















Myśleliśmy, że osiągniemy wiele, gdy doprowadzimy kardynałów, albo tych w Rzymie,
do tego, że będą namaszczali tylko ręce (i czoło) poświęconym olejem, albo nie
będzie to wcale poświęcony olej. Im powierzchowniej będą to czynili, tym mniej
łask otrzyma umierający. A następnie może nam się jeszcze udać złapać człowieka
na granicy życia za jakiś pompon i ściągnąć go na dół ... To wymyśliliśmy
i zarządziliśmy wspólnie z wolnomularzami. Ja myślę, że pozostało (przy tym nowym
posoborowym obrzędzie, rycie ostatniego namaszczenia) takie "błogosławieństwo"
od Tych tam u góry, małe błogosławieństewko pozostaje zawsze jeszcze.
Ale z zasady mają Ci tam u góry (wskazuje w górę) przecież z tego (nowego rytuału
Sakramentów) tylko wielki minus, aniżeli gdyby czyniono to właściwie (czyli tak jak
przed Soborem Watykańskim II). To muszę teraz także jeszcze powiedzieć: Trzeba
całkowicie i w pełni namaszczać wszystkie pięć zmysłów. Rodzina musi klęczeć
dookoła łóżka, a kapłanowi trzeba wszystko powiedzieć. Potrzeba wody, krzyża dla
umierającego, wody święconej, pięć kłębków waty, oraz wszystkiego innego.
Wszyscy obecni muszą się modlić za umierającego. Wtedy mamy mniej mocy i siły,
aby go zniechęcić i doprowadzić go do tego, by nie żałował za grzechy. Dotyczy to
przede wszystkim ludzi, którzy nie są w stanie łaski. Kiedy jednak namaszczone
zostaną wszystkie ich zmysły, jeżeli zotaną wypowiedziane słowa: Niech ci będzie
odpuszczone wszystko co zgrzeszyłeś twymi oczyma (uszami, ustami itd.), jeżeli
wymienione zostanie to w odpowiednim miejscu i namaszczone, wtedy umierający
otrzymuje o wiele większe łaski. Dochodzi nawet do tego, że ludzie znajdujący się
w stanie grzechu śmiertelnego, przez to mogą jeszcze zostać uratowani ..., że my
właśnie musimy o tym mówić !

Egzorcysta:

W Imię ... co musisz jeszcze powiedzieć z polecenia Matki Bożej, mów jednak
tylko prawdę !

Belzebub:

A Bierzmowanie ... to jest także rozdział dla siebie. O tym nie chcemy jednak mówić.

Egzorcysta:

W Imię Trójcy Przenajświętszej, mów czego chce Niebo, mów prawdę, mów co
musisz powiedzieć !

Belzebub:




Tego nam właśnie brakowało, że jeszcze i to musimy wziąść na siebie. Stary
(Lucyfer) wpadnie znowu we wściekłość ... ! Będzie on skakał nad nami i mówił:
"Jesteście głupie zgnojone robaki ... nie mogliście trzymać klapy !" Ta Wysoka
(wskazuje w górę) zmusza nas ... Ta zmusza nas ... O tym naturalnie stary także wie,
a jednak będzie szalał, będzie szalał, on dręczy nas !

Egzorcysta:

W Imię Najśw. Maryi Panny ...

Belzebub:




(zwrócony do egzorcysty): Nie cierpimy ciebie z tym twoim wielkim "różanem"
(różańcem) i tym wielkim krzyżem, którym błyskasz w słońcu na wszystkie wiatry
(strony). Tego nie cierpimy, gdy jeszcze ktoś w takim ubraniu, na którym
przymocowany jest ten krąg (Różaniec) i bujającym się błyszczącym krzyżem.
Tego nie cierpimy, nienawidzimy takich rzeczy. Tego nienawidzimy.

Egzorcysta:

W Imię ... !

Belzebub:

Ach ! Bierzmowanie, bierzmowanie ... to przeklęte Bierzmowanie. To byłby swego
rodzaju nowy rozdział. O tym nie chcemy jednak teraz mówić !

Egzorcysta:

Powiedz więc krótko to co najważniejsze, w Imię ... co Matka Boża rozkazuje
powiedzieć i co dla nas jest najkonieczniejsze !

Belzebub:



Musicie jeszcze mówić: "Przyjdź Duchu Święty, oświeć nas, wzmocnij nas swą
łaską ..." powinniście jeszcze uklęknąć. Poza tym o bierzmowaniu nie potrzebujemy
nic mówić. Przede wszystkim najpierw musicie, odśpiewać pieśń do Ducha Świętego,
tak myśli Ta tam u góry, Ta Wysoka, jest to na czasie, (śpiewają wszyscy tę pieśń).

Egzorcysta:

Przyjdź Duchu Święty, oświeć nas, wzmocnij nas, prowadź nas, Duszo mej duszy,
udziel mi wskazówek.

Belzebub:



Ta Wysoka chce także (wskazuje w górę) abyście odmówili cząstkę Różańca
— tajemnica chwalebna — Zesłanie Ducha Świętego. Przyjdzie mianowicie jeszcze
więcej wypowiedzi, przyjdzie niestety jeszcze więcej, których my wcale nie
pragniemy ...

Egzorcysta:

Egzorcyści odmawiają cząstkę Różańca trzecia tajemnica chwalebna
— Zesłanie Ducha Świętego).

Belzebub:








Należy odmówić w międzyczasie pewne wezwania modlitewne, a później 7 Zdrowaś
Maryjo do siedmiu Boleści NMP. i trzy razy "Święty Boże" oraz pieśń o Chrzcie:
— "Mocna powinna być więź mego chrztu" — jeżeli to możliwe wszystkie zwrotki ...
Ta Wysoka, czego też Ona nie wymyśli. Co tylko przyjdzie Jej do głowy, to chciałaby
przeprowadzić (burczy zagniewany). Podczas odmawiania Różańca, przy Zdrowaś
Maryja — woła Belzebub przy "błogosławionaś Ty...": niebłogosławiona ... Gdyby Ona
nie była błogosławiona ... Przy odmawianiu: — "Który nam zesłał Ducha Świętego"
— Belzebub przeszkadza: — Gdyby ON raczej nie zsyłał tego Ducha Świętego".
(burczy w międzyczasie często i z obrzydzeniem).

Egzorcysta:

Mów w Imię ... !

Belzebub:


Nie chcemy nic mówić ! (Zwrócony do egzorcysty: Idź przecież precz ty !
Wy jesteście wszyscy trzech bezczelne kreatury !
(Ma tu na myśli trzech kapłanów egzorcystów). Jesteście trzema bezczelnikami !

Egzorcysta:

W Imię Trójjedynego Boga, mów ... !

Belzebub:



Belzebub zwrócony do kapłana: Ten robi cały czas krzyże, nie tylko krzyże, ten
w tym kącie, wszędzie krzyże i jeszcze raz krzyże. Ja przez to jestem prawie
wykończony (jęczy). Nienawidzę tych krzyży, cały czas tylko krzyże ! Czy nie mógł
on spokojnie pozostać w domu ! Dlaczego on dziś się tu przywlókł ?

Egzorcysta:

Mów co musisz powiedzieć, w Imię ...

Belzebub:

Ach to bierzmowanie ...

Egzorcysta:

Niepokalane Serce Maryi, rozkazuje, ty musisz być posłuszny !

Belzebub:










Bierzmowanie też nie jest praktykowane, tak jak powinno być, przynajmniej nie
wszędzie. Przede wszystkim każe Ona powiedzieć (NMP), jeżeli przystępujący do
bierzmowania powinien się do tego już od tygodni należycie przygotowywać.
Powinien on często modlić się do Ducha Świętego i prosić Go o wiele łask. Jeżeli tego
nie czyni, nie otrzyma wiele łask, które by w przeciwnym razie otrzymał. Jeżeli się
ktoś nie modli, a otrzymuje tylko powierzchowną naukę o bierzmowaniu, jak to jest
w większości wypadków, a później biegnie szybko do kościoła — klęka w ławce ...
i idzie naprzód aby otrzymać od biskupa takie dotknięcie ... i znowu wychodzi nie
myśląc o niczym — wtedy nie może oczekiwać wielu łask. Z takiego przyjęcia
bierzmowania nie można spodziewać się prawdziwych bojowników Kościoła
Chrystusowego, jak by to powinno być.

Egzorcysta:

Czy ten niezniszczalny znak character indelebilis — pozostaje pomimo to niezatarty ?

Belzebub:

Pozostaje, ale musi to być właściwie uczynione.

Egzorcysta:

Czy według dzisiejszego rytuału odbywa się to właściwie ?

Belzebub:





Nie dzieje się to wszędzie właściwie, ale po większej części właściwie. Decydujące
jest to, co się dzieje w sercu berzmowanego. Bierzmowany musiałby się bardzo
dobrze przygotować, jak już powiedziałem. Tygodniami powinien by się
przygotowywać i prosić Ducha Świętego i Tą Wysoką tam u góry (wskazuje w górę)
i całe Niebo powinien błagać, aby się za niego modliło, aby stał się prawdziwym
i dzielnym bojownikiem Chrystusa.

Egzorcysta:

Czy powinien się modlić także do Dusz Czyśćcowych ?

Belzebub:





Może się modlić także do Dusz w czyśćcu, powinien się modlić także za nie.
Dusze w czyśćcu modlą się o wiele prędzej, chętniej za takiego człowieka, który
także za nich się modli. Wtedy są o wiele chętniejsze do wstawiennictwa. Do
wszystkich (Świętych) można się modlić. Także przy spowiedzi trzeba wezwać cale
Niebo, Wszystkich Świętych i Błogosławionych, wszystkie Dusze Czyśćcowe
i wszystkie Chóry Świętych Aniołów.

Egzorcysta:

Czy Aniołów Stróżów ?

Belzebub:




Są tu wszystkie Chóry Aniołów objęte, do wszystkich razem. Naturalnie, szczególnie
trzeba wzywać Anioła Stróża, a jeżeli ma się ich więcej, trzeba wzywać ich wszystkich.
Wy kapłani macie mianowicie więcej aniżeli jednego. Są tacy, którzy mają dwóch
albo trzech Aniołów Stróżów. Jeżeli jeden jest przy anielskim dziele, według tego
jakie ma do wypełnienia obowiązki, ale także ... nie chcemy już więcej mówić ...

Egzorcysta:

W Imię ... !

Belzebub:


... ale także pozostali kapłani otrzymują przy święceniach kapłańskich drugiego
Anioła Stróża. Jeżeli jednak mają mało do zarządzania, to wystarczy jeden, który
jest wielki i kompetentny. W większości wypadków otrzymują kapłani drugiego.

Egzorcysta:

Czy biskupi otrzymują jeszcze więcej Aniołów Stróżów ?

Belzebub:











Tak, według tego jak wielki jest ich urząd i ich odpowiedzialność. Wtedy otrzymują
Aniołów ... Ja myślę, że Aniołowie Stróżowie są wszyscy wielcy, ale nie wszyscy
posiadają jednakową moc i moc ochrony. Jest, znajduje się to w Bożych rękach
i porządku, że są różnego rodzaju. U dzieci, które dorastają, dzieje się tak, że Anioł,
który dotychczas stał u boku dziecka, przechodzi do ochrony, opieki nad innym
dzieckiem, a temu człowiekowi, który dorasta udzielany jest inny Anioł o większej
mocy, potędze czy nawet jakiś Archanioł (z wyższego Chóru itd.). Człowiek dorosły
potrzebuje do ochrony, jak i dorastający Anioła o większej potędze, mocy.
Tak postępuje z wami Bóg (Ten tam u góry, wskazuje w górę). Czyni On wszystko
dla waszego dobra, On porządkuje, robi i reguluje wszystko, o czym wy nawet nie
wiecie. Tak czuwa Jego Ojcowskie oko nad wami, a my tam na dole (wskazuje w dół
co mamy ? strasznie jęczy). Ach my bardzo niechętnie mówimy o Aniołach.

Egzorcysta:

Wolno ci było opowiedzieć nam cudowne rzeczy o Aniołach, jesteśmy za to winni
Matce Bożej szczególną wdzięczność.

Belzebub:

Ona chce przez cały czas zawsze coś takiego, co sprzeciwia się naszym planom.

Egzorcysta:

W Imię ... !

Belzebub:














Muszę powrócić do Bierzmowania. Kiedy później taki bierzmowany, który poprzednio
nie modlił się do Ducha Świętego, a później wcale tego nie czyni, nie będzie on nigdy
prawdziwym bojownikiem Chrystusowym. Wtedy jego życie płynie z prądem i według
życia tłumu, masy. Otrzymuje on o wiele mniej łask, aniżeli by otrzymał, gdyby
bierzmowanie udzielone było właściwie z całym namaszczeniem i wszystkimi
słowami jakie były dawniej wymawiane. Bierzmowany musi jak najbardziej
współpracować z łaską, aby stał się prawdziwym bojownikiem Chrystusa, wtedy
nie skręcałby na lewo na widok każdej najdrobniejszej przeszkody, która by stanęła
na drodze. Być bojownikiem Chrystusa znaczy, stać przy Chrystusie i Kościele, także
wtedy, kiedy jest ciężko, także wtedy, kiedy wszędzie jest ciężko. Są sytuacje kiedy
jesteście przez świat otwarcie wyszydzani, zawstydzani, kiedy należałoby przyznać
się i głosić zasady Chrystusowe. Musicie to jednak czynić, ponieważ Chrystus
powiedział: "Każdy, kto wyzna Mnie przed ludźmi, tego i ja wyznam przed Ojcem".
Czynicie to tylko wtedy, kiedy postępujecie dobrze, kiedy żyjecie dobrze i jesteście
prawdziwymi bojownikami Chrystusa.

Egzorcysta:

Mów co chce powiedzieć Najśw. Maryja Panna. Powiedz nam pełną prawdę !

Belzebub:


Przez całe życie musicie pamiętać, że posiadacie niezatarty znak, jeżeli ktoś został
bierzmowany, to posiada niezatarty znak i gdy się potępi, możemy go w piekle
więcej dręczyć, aniżeli tego, który był niebierzmowany.

Egzorcysta:

W Imię Najśw. Maryi Panny ... mów prawdę !

Belzebub:

































A następnie małżeństwo. Nie można tak mówić: ach, my jesteśmy zaręczeni,
możemy się uważać jako poślubieni i możemy stosownie do tego postępować
jak chcemy. Jesteśmy przeznaczeni wzajemnie tylko dla siebie ... Tak nie można,
tego Ci tam u góry (wskazuje w górę) tam nie chcą. Trzeba się wyrzekać, być
powściągliwym, aż do dnia w którym przystąpią wspólnie do ołtarza i tam małżeństwo
zostanie przypieczętowane przed kapłanem i przed tymi tam u góry (wskazuje
ponownie w górę) ... przed iw obliczu Kościoła i wszystkich (świadków) w obliczu
Aniołów i Świętych na całe życie. Ludzie, którzy przed małżeństwem nie żyli
powściągliwie i pozwalali sobie na różne miłostki — to musimy także raz powiedzieć
— tacy nie będą, nie potrafią żyć po Bożemu i w prawdziwym małżeństwie, bo oni
nie nauczyli się przedtem wyrzeczń i ofiar, które są wymagane w małżeństwie.
Przez wielu chrześcijan jest praktykowane ... że protestant i katoliczka albo odwrotnie
— przychodzą i mówią: Księże proboszczu, co mamy czynić ? Czy nie ma jakiegoś
rozwiązania ? Chcielibyśmy właściwie wziąść ślub w Kościele Katolickim, ale jeszcze
nie jesteśmy całkiem zdecydowani, zastanawiamy się nad tym. A przecież katolik,
katoliczka powinni się zastanawiać czy nie staną się protestantami, czy nie stracą
swojej wiary ? I kiedy tak są jakby w rozterce i zastanawiają się, to kapłan wychodzi
im jeszcze naprzeciw i mówi: Ach, na to mamy sposób. Możecie obydwoje przyjść
do kościoła katolickiego. My "zacelebrujemy" coś ekumenicznego. Ludziom się to
podoba i używają, posługują się tym słowem, szafują nim pełnymi haustami.
Przede wszystkim protestanci mówią: To było piękne, żeśmy mogli coś takiego
widzieć. To nam dało teraz bardzo wiele. Naturalnie, nie widzą ani tego, jak wiele
łask i jakiego błogosławieństwa wyzbywają się, katolicy (przez mieszane
małżeństwa). Jako dobry katolik, nie może, nie powinien zawierać protestanckiego
małżeństwa. Co późnej z tego wychodzi ? Wtedy rządzą teść albo teściowa,
a strona katolicka będzie bardzo poszkodowana, będzie miała bardzo ciężko.
A gdy jeszcze do tęgo dojdą różne krzyże w małżeństwie i brak zrozumienia jak
ciężkie jest wtedy życie w takim małżeństwie. Dodatkowym krzyżem staje się
jeszcze i to, że nie wyznaje tej samej religii albo konfesji. Z tego powodu przyjdą
później spory i niesnaski. Małżeństwo jest już i bez tego dosyć ciężkie. Musimy
powiedzieć jeszcze i to ... Ona (wskazuje w górę) każe powiedzieć, że przed
zakochaniem się trzeba się dowiedzieć o religii partnera i jeżeli jest się pradziwym
katolikiem, katoliczką, prawdziwym bojownikiem Chrystusa, trzeba z tym skończyć
(jeżeli druga strona nie jest katolikiem, katoliczką).

Egzorcysta:

Czy niebo nie chce małżeństw mieszanych ?

Belzebub:

Niebo nie chce małżeństw mieszanych. Przygląda im się (toleruje) ale ich nie lubi.

Egzorcysta:


Myślę, że byłoby to wszystko, co miałeś nam do powiedzenia o Sakramentach
Świętych, albo Najśw. Maryja Panna chciałaby nam jeszcze coś więcej powiedzieć ?
W Imię ... !

Belzebub:







Sakrament Małżeństwa powinien być zawierany z całą powagą. Wtedy w Kanie modlił
się Chrystus przede wszystkim za tych małżonków, zatrzymał ich i udzielił im
wskazówek, jak powinni żyć. Zamknął On ich bardzo w swym sercu, On bardzo kochał
tych ludzi. Także ludzie zaproszeni na wesele powinniby sobie wziąść do serca, że
trzeba się za tę parę szczególnie modlić. Gdzie zawiera się małżeństwo, powinni
ludzie, którzy idą na wesele, krewni i przyjaciele modlić się i nie tylko się modlić
za tę parę, aby dorosła do swego zadania, aby wypełniali swoje obowiązki
małżeńskie, dopóki nie rozdzieli ich śmierć. Powinno się to brać o wiele poważniej.

Egzorcysta:

Dopóki nie rozłączy ich śmierć, w Imię Ojca ... !

Belzebub:



Małżeństwo nie jest wcale łatwe. Katolickim kapłanom wmawiamy: gdy zachowujecie
celibat, jesteście w wielu rzeczach straceni, bo nie pijecie aż do dna kielicha
radości ... To szepczemy tak natrętnie i stale, aż dopóki kapłan ... Wtedy musi tylko
jeszcze taka... Nie chcemy już nic mówić, nie chcemy mówić !

Egzorcysta:

Taką kobietę ?

Belzebub:



... taką kobietę, która przyczepi się do kapłana, wtedy miara się przepełnia ...
My szepczemy im: nie odmawiajcie brewiarza, to jest stracony czas. Gdyby jednak
odmawiali jeszcze cały brewiarz jak to było dawniej przychodziłoby o wiele mniej.
My jednak wiemy, jak to mamy robić ...

Egzorcysta:

Czy co dnia odmawiać brewiarz ?

Belzebub:




Gdyby każdy kapłan — bez wyjątku odmawiał przez godzinę brewiarz, jak to dawniej
było, wtedy posiadalibyśmy małą moc, wtedy byliby tylko nieliczni, którzy by upadli.
Ci powróciliby jednak prędko z powrotem, nie byliby tak zaślepieni, aby poślubić
taką jakąś kobietę. Dojrzeliby to naprzód, gdyby odmawiali codziennie brewiarz
(śmieje się szyderczo).

Egzorcysta:

A te, które uwodzą kapłanów ?

Belzebub:

Te mają jeszcze większą winę ... One wiedzą, że jest to katolicki kapłan i jaka pełnia
błogosławieństwa, ... nie chcemy mówić !

Egzorcysta:

Musisz powiedzieć, czego chce Najśw. Maryja Panna !

Belzebub:




... one wiedzą jaką pełnię błogosławieństwa posiada kapłan i jak wielki jest jego
urząd. Dlatego nie powinno się do niego przybliżać. To są bardzo ciężkie grzechy,
bardzo ciężkie, z których kary nie zostaną tak szybko zdjęte. Jeżeli się później tacy
kapłani żenią ... to już niejeden z nich brzydko, paskudnie wpadł. My sugerujemy
im mianowicie; będziesz miał pół nieba na ziemi, jeżeli weźmiesz tą babę ...

Egzorcysta:

Pół nieba ?

Belzebub:

Pół nieba, całego nie możemy dać, całego nie możemy dać, to nie w naszej
kompetencji.

Egzorcysta:

Czy nie możesz nawet obiecać ?

Belzebub:







Nie możemy nawet całkiem obiecać, ale połowę to im wmawiamy. Tą pchłę
wsadzamy im w ucho. Następnie staramy się rozkręcić taką szaloną erotykę
i napiąć struny do najwyższego stopnia, aż z beczki wylatuje dno, (aż do przesytu).
Wtedy myśli kapłan kiedy jest już w grzechu ciężkim ... My nie popuszczamy wtedy
tak łatwo. Czynimy wszystko, aby jeszcze myślał: jakby to było pięknie, gdyby miał
dzieci ... A później wmawiamy im jeszcze: jeżeli doszliście już tak daleko, to też nie
odgrywa już żadnej roli, jeżeli pójdzie się jeszcze dalej. A oni kroczą nadal po
drodze grzechu, aż staną całkiem w błocie i nie wiedzą jak wyjść.

Egzorcysta:

Czy takim trzeba pomagać ?

Belzebub:






Wtedy jest jeszcze tak, że oni myślą że jest im dobrze, mają wszystko, taki
klarnet — wybaczcie — ale taka baba, która posiada tylko trochę charakteru nie
będzie przybliżać się do kapłana, taka po większej części nie ma żadnego
charakteru w małżeństwie. Czy myślicie, że posiada ona jeszcze jakieś cnoty jest
nadal aniołem cnót ? Opada wtedy maska a ukazuje się wtedy cała szpetota, szmata.
Wtedy dopiero widzi się co pod tym kryje. Nie tylko brud i ... nie chcemy o tym
mówić.

Egzorcysta:

W Imię Ojca ... !

Belzebub:






Wielu kapłanów później gorzko żałowało, a były także kłótnie, brak zrozumienia,
wspólnego języka, zainteresowań. Kapłan studiował teologię i ma wykształcenie,
po większej części nie wdaje się w takie spory, w jego sercu jednak wierci, drąży
robak i dręczy go, czego już nie można zmienić. Gorzki żal i rozczarowanie opanowało
już niejednego ... To musimy jeszcze powiedzieć: wszystko co duchowe, co wielkie
i religia stoi o całe niebo wyżej od tego co cielesne. To każe powiedzieć Matka Boża.
Ciało trwa krótko i to jeszcze z ... Och, my nie chcemy już mówić.

Egzorcysta:

Z wielu trudnościami ?

Belzebub:
















Ty zgadłeś. Pomyśleć tylko o zdradzie małżeńskiej i czymś podobnym.
My ukazujemy im niebo na ziemi. W rzeczywistości jednak ma wielu z nich
okropną drogę krzyżową ... Sprawy cielesne są naprawdę daleko od duchowych.
Gdyby kapłani wiedzieli, co oni tracą przez to, że się sami poddają, rwali by sobie
włosy z głowy, uciekaliby na kilometry od takiej baby, aby nie wpadli w pokusę.
Łaska Boża jest większa i potężniejsza, wszystko obejmująca i wznioślejsza jak
wszystko co cielesne, i wszystkie uciechy tego świata. Pomyślcie tylko o sadze
Venus von Tannbauser (opera) Byłoby to wnet lepsze kazanie aniżeli je wygłaszają
dzisiaj niektórzy kapłani. W każdym razie widzimy głęboki żal tego mężczyzny
i jak on prawie rozpływał się z bólu, że on udał się do Venus w górze. To byłoby
naprawdę lepsze kazanie aniżeli niejedno z dzisiejszych kazań ... Odnosi się to
także do dnia dzisiejszego, bo czas nie jest inny. Dla Nieba czas nie istnieje, tam
jest nieustannie — teraz. To wszystko ma znaczenie tylko tu na ziemi. Dla nas
na dole i tam na górze (wskazuje w górę) czas nie istnieje. Dzisiejszy człowiek goni
tylko za wygodą, przyjemnością, lekceważy sobie grzech (można grzeszyć ile się
chce), nie będzie tak źle jak mówią ... Te pojęcia są sprzeczne z Niebem. Inaczej
myślą o tym Ci tam u góry.

Egzorcysta:

Czy można mieć dwa razy niebo, tu na ziemi i tam u góry ?

Belzebub:





Można powiedzieć, ty masz rację. Ci u góry myślą, że Niebo jako takie, można
sobie zdobyć tylko cierpieniem, wyrzeczeniem, ofiarą. To muszą sobie znowu
uświadomić kapłani i laicy. Na niebo i wszelkie szczęście zasługuje się tylko przez
dźwiganie krzyżów, wyrzeczenie i ofiary i wszystko to co jest przeciwne i niemiłe
własnej naturze. Przez to jest ono zasługiwane, daje nieskończone piękno i chwałę,
tym ludziom, którzy szli wąską ewangeliczną ścieżką.